Upadek Zakładów Mięsnych Kania

Parę miesięcy temu, informacje o upadłości Zakładów Mięsnych Kania, poszkodowanych wierzycielach oraz dość nietypowych działaniach prawnych wokół tego przedsiębiorstwa rozgrzewały pierwsze strony gazet do czerwoności. Według medialnych doniesień, zobowiązania zakładu wynoszą prawie 900 milionów złotych z czego na poszkodowanych obligatariuszy przypada ok 150 milionów złotych.

Co istotne w tej historii, sam Henryk Kania także uważa się za poszkodowanego. Ale jak widać jest człowiekiem przezornym, gdyż znowu według medialnych informacji, spora część majątku, który znajdował się w jego własności, znajduje się obecnie we władaniu zagranicznych podmiotów: spółek z siedzibą na Cyprze, na Malcie oraz fundacji prywatnej (rodzinnej) z siedzibą na Malcie.

Zatem, można założyć, że wielu wierzycieli osobistych Henryka Kani (udzielał on poręczeń osobistych przy emisji obligacji) zadaje sobie właśnie następujące pytania:

  • czy ma sens pozywać fundację prywatną za granicą?
  • jak to zrobić i ile mnie to będzie kosztować?

Nie wchodząc w prawne szczegóły, gdyż to nie miejsce na to, odpowiem tak: to może mieć sens i jest wykonalne. W szczególności gdy wiemy, że te podmioty są we władaniu istotnych aktywów w Polsce (to ma istotne znaczenie). Tak, to będzie kosztować, to będzie trwało i nie ma gwarancji sukcesu ale nie ma innej drogi aby mieć szansę na przynajmniej częściowe odzyskanie zainwestowanych pieniędzy.

Oczywiście, ostateczna decyzja powinna zapaść po wstępnej analizie dokumentów konkretnej sprawy. Jednakże, moje doświadczenie z obsługi takich spółek z siedzibą m.in. na Cyprze czy na Malcie oraz fundacji prywatnych (rodzinnych) z siedzibą w Lichtensteinie oraz na Malcie mówi mi, że te wehikuły prawne mają swoje słabe strony – jak każda rzecz na tym świecie – a tą słabą stroną jest człowiek, który za każdym takim podmiotem się kryje. Podjęcie działań prawnych przeciwko tym zagranicznym podmiotom i ich aktywom będzie powiedzeniem sprawdzam czy procedura ich założenia i wniesienia do nich majątku nie ma jakichś wad prawnych. A jeśli takie są, to wtedy pojawi się szansa na odzyskanie majątku.

Fundacja prywatna (rodzinna)

Dla jasności przekazu, ujmę w punktach te cechy fundacji, które moim zdaniem mogą w danej sytuacji być argumentem za tym aby zainicjować działania prawne a przynajmniej, aby dokonać sprawdzenia dokumentów i stanu prawnego aktywów wniesionych do fundacji z punktu widzenia możliwości podjęcia działań prawnych.

Koszty utrzymania fundacji

Przede wszystkim, koszty utrzymania spółki czy fundacji za granicą. Utrzymanie spółki na Cyprze/na Malcie to ok 5000 EUR netto rocznie, minimum. Utrzymanie fundacji prywatnej to ok 10 000 EUR netto rocznie, minimum! Każda dodatkowa czynność prawna w takim podmiocie oznacza dodatkowy koszt dla osoby która powołała ją do życia wg. stawki godzinowej 200-300 EUR netto/godzina. Ten czynnik będzie miał niebagatelne znaczenie dla wszystkich aspektów założenia i funkcjonowania fundacji. W pierwszej kolejności, zobaczymy to zaraz poniżej przy rozważaniu kwestii odpowiedzialności zarządzających fundacją.

Odpowiedzialność administratora fundacji

Uwaga wstępna: w każdej znanej mi jurysdykcji osobami zarządzającymi mogą być tylko rezydencji danego kraju posiadający odpowiednie zezwolenie. Zwykle są to zawodowo administratorzy fundacji/trustów.

W przypadku skierowania pozwu przeciwko fundacji jej administrator – a to on ponosi odpowiedzialność w świetle lokalnych przepisów za to co dzieje się w fundacji – bez wątpienia zainicjuje wszelkie możliwe obronne działania prawne, obciążając nimi swojego klienta… Proszę mi uwierzyć, że wysokość faktur, która za takie działania prawne zostaną przesłane do dłużnika, który kryje się za danym podmiotem, może być naprawdę mrożąca krew w żyłach. W efekcie, może on dojść do wniosku, że może jednak lepiej będzie dojść do porozumienia z tymi, którzy pukają do jego prawnej cytadeli, gdyż w innym wypadku wynagrodzenia prawników skonsumują lub radykalnie zmniejszą zgromadzony tam majątek.

Z tego powodu warto rozpocząć działania prawne aby dłużnik zaczął, mówiąc w przenośni, „krwawić”. Z mojego doświadczenia wynika, że mało który, nawet bardzo zamożny klient nie zastanowi się po tym, gdy otrzyma kolejną fakturę na parędziesiąt tysięcy EURO za „legal services”, czy może jednak nie warto porozmawiać o ugodzie ze swoimi dłużnikami…

Grzech pierworodny przy zakładaniu fundacji

Wysokie koszty założenia i utrzymania fundacji powodują jeszcze jedną rzecz. Mianowicie, że zwykle, gdy klienci się na decydują za założenie takiego podmiotu to już jest trochę za późno. Chodzi o to, że właściwym momentem jest ten, gdy na horyzoncie nie ma jeszcze żadnych zagrożeń prawnych: długów, roszczeń, sporów sądowych etc. Tylko, że wtedy mało kto myśli o bezpieczeństwie prawnym i o założeniu drogiego i kosztownego utrzymaniu wehikułu prawnego. Wraca się zwykle do tego pomysłu gdy już ziemia zaczyna palić się pod nogami… Tylko, że wtedy z powodów różnych prawnych rozwiązań (krajowych i zagranicznych) dotyczących ochrony wierzycieli może być już za późno.

Czuły punkt każdej spółki/fundacji: jej dyrektor.

Powtórzyć trzeba, że za wszelkie zobowiązania takiego podmiotu odpowiedzialność ponosi osoba nim zarządzająca. Jest to zwykle podobna odpowiedzialność jak członka zarządu w spółce z o.o. z pewnymi odmiennościami prawnymi w zależności od kraju.

Zwykle, świadczenie usług zarządzania takimi osobami prawnymi na zlecenie klientów jest regulowane odrębnymi przepisami i obwarowane licencją/zezwoleniem (tak jak właśnie na Cyprze, na Malcie i w Lichtensteinie) z czym wiąże się także szereg obowiązków regulowanych specjalnymi przepisami. To na zarządzających spoczywa odpowiedzialność za wypełnianie przepisów AML tj. dotyczących zwalczania prania brudnych pieniędzy co w ww. krajach jest przestrzegane bardzo surowo gdyż znajdują się pod presją innych krajów oraz walczą z reputacją „cichych przystani dla brudnych pieniędzy”. Wreszcie, trzeba mieć na uwadze, że jest to zawsze renomowany, dobrze płatny zawód gdzie reputacja jest niezwykle ważna.

All in all, sytuacja, gdy spółka zostaje pozwana w procesie cywilnym jest dla zarządcy niewątpliwie bardzo niekomfortowa. Natomiast sytuacja, gdy spółka staje się przedmiotem zainteresowania organów prowadzących postępowanie karne, a już w szczególności, przedmiotem zainteresowania organów zajmujących się przestępczością finansową i naruszenia przepisów o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy, jest żywotnym zagrożeniem dla funkcjonowania administratora w obiegu zawodowym.

W rezultacie, jego lojalność wobec klienta, będzie znacząco osłabiona lub zniknie zupełnie jeśli tylko dojdzie do wniosku, że sprawa może zagrozić jego licencji, reputacji i w efekcie możliwości dalszego prowadzenia działalności zawodowej jaki administrator fundacji rodzinnych. Dlatego warto rozważyć,  czy oprócz wystąpienia z pozwem na drodze cywilnej, dany stan prawny nie spełnia przesłanek naruszenia przepisów karnych dot. obrotu gospodarczego (np. przestępstwa na szkodę wierzycieli uregulowane w Kodeksie Karnym w art. 300 – 302). Takie działania bez wątpienia wprowadzą znaczną nerwowość w relacji pomiędzy dłużnikiem a spółką.

Ograniczenia prawne

W skrócie, założenie fundacji prywatnych polega na tym, że założyciel wyzbywa się majątku na jej rzecz, nie dostając jakiegoś ekwiwalentu (np. udziałów jak w przypadku założenia spółki z o.o.). Działa to podobnie jak z krajową fundacją działającą na zasadzie ustawy o fundacjach.

W standardowej sytuacji, kluczowe funkcje w fundacji zachowuje dla siebie fundator, ale nie jest to regułą. W efekcie, mimo, że majątek znajduje się już we władaniu fundacji – odrębnej osoby prawnej – to w związku z tym, że fundator pełni tam najważniejsze funkcje, to fe facto, pośrednio w dalszym ciągu  – z pewnymi ograniczeniami ale jednak, kontroluje ten majątek.

Oczywiście, legislatorzy w krajach gdzie jest możliwe zakładanie fundacji prywatnych/rodzinnych zdają sobie sprawę, że taki wehikuł prawny może często być wykorzystywany przez osoby, które w związku z nielegalną działalnością będą szukać ochrony zgromadzonego w sposób sprzeczny z prawem majątku. Dlatego, zawsze w lokalnych przepisach dot. fundacji, przewidziane są pewne reguły kolizyjne, które przewidują ograniczenie ochronnej roli fundacji w sytuacji, gdy fundator powołał ją do życia z niezgodnymi z prawem intencjami. Nie ma tutaj miejsca na analizowanie poszczególnych przepisów warto jednak mieć to na uwadze, rozważając kwestie podjęcia działań prawnych przeciwko fundacji.

Jako przykład ułatwiające zrozumienia jak to działa, można podać, przepisy regulujące Cypryjski Trust. Jest tam wprost przewidziane, że aktywa zgromadzone w Truscie nie mogą być przedmiotem  roszczeń osobistych wierzycieli założyciela, chyba, że zostanie udowodnione, że Trust został założony z zamiarem oszukania wierzycieli (to defraud creditors), przy czym takie roszczenie może zostać zgłoszone w cypryjskich sądach jedynie w okresie 2 lat od daty transferu aktywów do Trustu.

Podsumowanie

Carl von Clausewitz mawiał, że wojna to przedłużenie dyplomacji. Przekładając to na język walki sądowej: jeśli wierzyciel chce zobaczyć dłużnika przy stole negocjacyjnym to czasem nie ma innej drogi jak skłonić go do tego zdecydowanymi działaniami prawnymi, które spowoduję znaczne koszty (straty) po stronie dłużnika. Być może to jest jedyna droga, która pozostaje obligatariuszom Zakładów Mięsnych Kania.

Paweł Osiński

Adwokat

Ekspert z zakresu międzynarodowego prawa spółek

 

 

 

 

 

 

ryk Kania versus wierzyciele czyli: czy i jak pozwać fundację prywatną za granicą?

 

Upadek Zakładów Mięsnych Kania

Parę miesięcy temu informację o upadłości Zakładów Mięsnych Kania, poszkodowanych wierzycielach oraz dość nietypowych działaniach prawnych wokół tego przedsiębiorstwa rozgrzewały pierwsze strony gazet do czerwoności. Według medialnych doniesień, zobowiązania zakładu wynoszą prawie 900 milionów złotych z czego na poszkodowanych obligatariuszy przypada ok 150 milionów złotych.

Co istotne w tej historii, sam Henryk Kania także uważa się za poszkodowanego. Ale jak widać jest człowiekiem przezornym, gdyż znowu według medialnych informacji, spora część majątku, który znajdował się w jego własności, znajduje się obecnie we władaniu zagranicznych podmiotów: spółek z siedzibą na Cyprze, na Malcie oraz fundacji prywatnej (rodzinnej) z siedzibą na Malcie.

Zatem, można założyć, że wielu wierzycieli osobistych Henryka Kani (udzielał on poręczeń osobistych przy emisji obligacji) zadaje sobie właśnie następujące pytania:

  • czy ma sens pozywać fundację prywatną za granicą?
  • jak to zrobić i ile mnie to będzie kosztować?

Nie wchodząc w prawne szczegóły, gdyż to nie miejsce na to, odpowiem tak: to może mieć sens i jest wykonalne. W szczególności gdy wiemy, że te podmioty są we władaniu istotnych aktywów w Polsce (to ma istotne znaczenie). Tak, to będzie kosztować, to będzie trwało i nie ma gwarancji sukcesu ale nie ma innej drogi aby mieć szansę na przynajmniej częściowe odzyskanie zainwestowanych pieniędzy.

Oczywiście, ostateczna decyzja powinna zapaść po wstępnej analizie dokumentów konkretnej sprawy. Jednakże, moje doświadczenie z obsługi takich spółek z siedzibą m.in. na Cyprze czy na Malcie oraz fundacji prywatnych (rodzinnych) z siedzibą w Lichtensteinie oraz na Malcie mówi mi, że te wehikuły prawne mają swoje słabe strony – jak każda rzecz na tym świecie – a tą słabą stroną jest człowiek, który za każdym takim podmiotem się kryje. Podjęcie działań prawnych przeciwko tym zagranicznym podmiotom i ich aktywom będzie powiedzeniem sprawdzam czy procedura ich założenia i wniesienia do nich majątku nie ma jakichś wad prawnych. A jeśli takie są, to wtedy pojawi się szansa na odzyskanie majątku.

Fundacja prywatna (rodzinna)

Dla jasności przekazu, ujmę w punktach te cechy fundacji, które moim zdaniem mogą w danej sytuacji być argumentem za tym aby zainicjować działania prawne a przynajmniej, aby dokonać sprawdzenia dokumentów i stanu prawnego aktywów wniesionych do fundacji z punktu widzenia możliwości podjęcia działań prawnych.

Koszty utrzymania fundacji

Przede wszystkim, koszty utrzymania spółki czy fundacji za granicą. Utrzymanie spółki na Cyprze/na Malcie to ok 5000 EUR netto rocznie, minimum. Utrzymanie fundacji prywatnej to ok 10 000 EUR netto rocznie, minimum! Każda dodatkowa czynność prawna w takim podmiocie oznacza dodatkowy koszt dla osoby która powołała ją do życia wg. stawki godzinowej 200-300 EUR netto/godzina. Ten czynnik będzie miał niebagatelne znaczenie dla wszystkich aspektów założenia i funkcjonowania fundacji. W pierwszej kolejności, zobaczymy to zaraz poniżej przy rozważaniu kwestii odpowiedzialności zarządzających fundacją.

 

Odpowiedzialność administratora fundacji

Uwaga wstępna: w każdej znanej mi jurysdykcji osobami zarządzającymi mogą być tylko rezydencji danego kraju posiadający odpowiednie zezwolenie. Zwykle są to zawodowo administratorzy fundacji/trustów.

W przypadku skierowania pozwu przeciwko fundacji jej administrator – a to on ponosi odpowiedzialność w świetle lokalnych przepisów za to co dzieje się w fundacji – bez wątpienia zainicjuje wszelkie możliwe obronne działania prawne, obciążając nimi swojego klienta… Proszę mi uwierzyć, że wysokość faktur, która za takie działania prawne zostaną przesłane do dłużnika, który kryje się za danym podmiotem, może być naprawdę mrożąca krew w żyłach. W efekcie, może on dojść do wniosku, że może jednak lepiej będzie dojść do porozumienia z tymi, którzy pukają do jego prawnej cytadeli, gdyż w innym wypadku wynagrodzenia prawników skonsumują lub radykalnie zmniejszą zgromadzony tam majątek.

Z tego powodu warto rozpocząć działania prawne aby dłużnik zaczął, mówiąc w przenośni, „krwawić”. Z mojego doświadczenia wynika, że mało który, nawet bardzo zamożny klient nie zastanowi się po tym, gdy otrzyma kolejną fakturę na parędziesiąt tysięcy EURO za „legal services”, czy może jednak nie warto porozmawiać o ugodzie ze swoimi dłużnikami…

Grzech pierworodny przy zakładaniu fundacji

Wysokie koszty założenia i utrzymania fundacji powodują jeszcze jedną rzecz. Mianowicie, że zwykle, gdy klienci się na decydują za założenie takiego podmiotu to już jest trochę za późno. Chodzi o to, że właściwym momentem jest ten, gdy na horyzoncie nie ma jeszcze żadnych zagrożeń prawnych: długów, roszczeń, sporów sądowych etc. Tylko, że wtedy mało kto myśli o bezpieczeństwie prawnym i o założeniu drogiego i kosztownego utrzymaniu wehikułu prawnego. Wraca się zwykle do tego pomysłu gdy już ziemia zaczyna palić się pod nogami… Tylko, że wtedy z powodów różnych prawnych rozwiązań (krajowych i zagranicznych) dotyczących ochrony wierzycieli może być już za późno.

Czuły punkt każdej spółki/fundacji: jej dyrektor.

Powtórzyć trzeba, że za wszelkie zobowiązania takiego podmiotu odpowiedzialność ponosi osoba nim zarządzająca. Jest to zwykle podobna odpowiedzialność jak członka zarządu w spółce z o.o. z pewnymi odmiennościami prawnymi w zależności od kraju.

Zwykle, świadczenie usług zarządzania takimi osobami prawnymi na zlecenie klientów jest regulowane odrębnymi przepisami i obwarowane licencją/zezwoleniem (tak jak właśnie na Cyprze, na Malcie i w Lichtensteinie) z czym wiąże się także szereg obowiązków regulowanych specjalnymi przepisami. To na zarządzających spoczywa odpowiedzialność za wypełnianie przepisów AML tj. dotyczących zwalczania prania brudnych pieniędzy co w ww. krajach jest przestrzegane bardzo surowo gdyż znajdują się pod presją innych krajów oraz walczą z reputacją „cichych przystani dla brudnych pieniędzy”. Wreszcie, trzeba mieć na uwadze, że jest to zawsze renomowany, dobrze płatny zawód gdzie reputacja jest niezwykle ważna.

All in all, sytuacja, gdy spółka zostaje pozwana w procesie cywilnym jest dla zarządcy niewątpliwie bardzo niekomfortowa. Natomiast sytuacja, gdy spółka staje się przedmiotem zainteresowania organów prowadzących postępowanie karne, a już w szczególności, przedmiotem zainteresowania organów zajmujących się przestępczością finansową i naruszenia przepisów o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy, jest żywotnym zagrożeniem dla funkcjonowania administratora w obiegu zawodowym.

W rezultacie, jego lojalność wobec klienta, będzie znacząco osłabiona lub zniknie zupełnie jeśli tylko dojdzie do wniosku, że sprawa może zagrozić jego licencji, reputacji i w efekcie możliwości dalszego prowadzenia działalności zawodowej jaki administrator fundacji rodzinnych. Dlatego warto rozważyć,  czy oprócz wystąpienia z pozwem na drodze cywilnej, dany stan prawny nie spełnia przesłanek naruszenia przepisów karnych dot. obrotu gospodarczego (np. przestępstwa na szkodę wierzycieli uregulowane w Kodeksie Karnym w art. 300 – 302). Takie działania bez wątpienia wprowadzą znaczną nerwowość w relacji pomiędzy dłużnikiem a spółką.

Ograniczenia prawne

W skrócie, założenie fundacji prywatnych polega na tym, że założyciel wyzbywa się majątku na jej rzecz, nie dostając jakiegoś ekwiwalentu (np. udziałów jak w przypadku założenia spółki z o.o.). Działa to podobnie jak z krajową fundacją działającą na zasadzie ustawy o fundacjach.

W standardowej sytuacji, kluczowe funkcje w fundacji zachowuje dla siebie fundator, ale nie jest to regułą. W efekcie, mimo, że majątek znajduje się już we władaniu fundacji – odrębnej osoby prawnej – to w związku z tym, że fundator pełni tam najważniejsze funkcje, to fe facto, pośrednio w dalszym ciągu  – z pewnymi ograniczeniami ale jednak, kontroluje ten majątek.

Oczywiście, legislatorzy w krajach gdzie jest możliwe zakładanie fundacji prywatnych/rodzinnych zdają sobie sprawę, że taki wehikuł prawny może często być wykorzystywany przez osoby, które w związku z nielegalną działalnością będą szukać ochrony zgromadzonego w sposób sprzeczny z prawem majątku. Dlatego, zawsze w lokalnych przepisach dot. fundacji, przewidziane są pewne reguły kolizyjne, które przewidują ograniczenie ochronnej roli fundacji w sytuacji, gdy fundator powołał ją do życia z niezgodnymi z prawem intencjami. Nie ma tutaj miejsca na analizowanie poszczególnych przepisów warto jednak mieć to na uwadze, rozważając kwestie podjęcia działań prawnych przeciwko fundacji.

Jako przykład ułatwiające zrozumienia jak to działa, można podać, przepisy regulujące Cypryjski Trust. Jest tam wprost przewidziane, że aktywa zgromadzone w Truscie nie mogą być przedmiotem  roszczeń osobistych wierzycieli założyciela, chyba, że zostanie udowodnione, że Trust został założony z zamiarem oszukania wierzycieli (to defraud creditors), przy czym takie roszczenie może zostać zgłoszone w cypryjskich sądach jedynie w okresie 2 lat od daty transferu aktywów do Trustu.

Podsumowanie

Carl von Clausewitz mawiał, że wojna to przedłużenie dyplomacji. Przekładając to na język walki sądowej: jeśli wierzyciel chce zobaczyć dłużnika przy stole negocjacyjnym to czasem nie ma innej drogi jak skłonić go do tego zdecydowanymi działaniami prawnymi, które spowoduję znaczne koszty (straty) po stronie dłużnika. Być może to jest jedyna droga, która pozostaje obligatariuszom Zakładów Mięsnych Kania.

Paweł Osiński

Adwokat

Ekspert z zakresu międzynarodowego prawa spółek